Wednesday, 21 January 2026

420 - Manazuru

Czasami jest tak, że to ja wybieram książki, a czasami to książka wybiera mnie. Nie lubię czytać recenzji, bo zwykle fałszują mi obraz dzieła. Recenzja zawsze jest filtrem, przez który patrzyła osoba, która książkę czytała wcześniej, więc ja napiszę tylko, że nie wiem, co mam myśleć o "Manazuru" Hiromi Kawakami w przekładzie Barbary Słomki.



Zdarzyło mi się kupić płytę dla okładki, okazała się świetna. I czytając "Manazuru" miałem w uszach muzykę Hungry Ghost właśnie z tej płyty.


Dla mnie osobiście to jest książka o emocjach, z którymi bohaterka nie może sobie poradzić. To powieść o miłości, żałobie i pożegnaniu. Zrobiła na mnie wrażenie. 


"Trudno jest kochać coś, czego nie ma. Uczucie miłości zaczyna żyć własnym życiem. Wywraca się na drugą stronę jak papierowa torebka.

Czy wywrócona na drugą stronę miłość staje się przeciwieństwem miłości?

Nie.

Czy odwrotna strona miłości to nienawiść? Tak czy owak, moja miłość nie zmieniła się w coś, co można jednoznacznie określić.

Stała się niewyraźna, mętna, zamglona, dziwaczna."


Miłego!

L. 

Sunday, 11 January 2026

419 - new year - new hat

 Druga i ostatnia Tied Knots - zmęczyły mnie te warkocze, ale mnie teraz wszystko męczy. Ale jest. Mam nadzieję, że osoba, dla której powstała się ucieszy. Włóczka to Twisty Merino w kolorze Korozja od Miss Knitski. Niestety kolor bywa sporadycznie, ale czasem bywa. Jest obłędny i na innej bazie wykorzystany zostanie przeze mnie kiedyś na pewno w swetrze (swetry mi nie idą szybko, teraz nic mi nie idzie szybko).

 Oto czapa:



W urodziny był śnieg, mróz, szron i mgła - czyli wszystko, co powinno być w pogodzie w pierwszym tygodniu stycznia.

Jestem stary. 

Miłego!

L.

Friday, 2 January 2026

418 - Szczęścia!

 Bo jak jest szczęście, to reszta też jest. 


Trochę mnie nie było, ale powoli wracam. W 2026 pogoda mnie rozpieściła i mamy śnieg! Mam nadzieję, że dotrwa do moich urodzin, bo co to za urodziny bez śniegu? 


Dostałem fotki czapy, którą zrobiłem na prezent dla Kasi Rupiewicz. Leżały dość długo i kurzyły się na dysku, ale nie miałem siły nawet napisać trzech zdań. Ot, życie. Czasem trzeba odpuścić wszystko.




Wzór to Tied Knots od Justyny Lorkowskiej, za zupełnie darmo na ravelry


Jeszcze raz szczęścia! 

L.

Sunday, 3 August 2025

417 - małe przydasie

 Jakiś czas temu zobaczyłem klucze w drzwiach u sąsiadki z dołu. Zapukałem. Okazało się, że wisiały całą noc. Klucze luzem, cały wielki pęk, więc nie tylko do mieszkania. Gdyby ktoś zakosił, to byłoby źle i masa problemów. Postanowiłem więc zrobić sąsiadce etui, bo jak coś kolorowego dynda, to szanse na zauważenie dyndadełka wzrastają. A wiadomo, teraz wszyscy zabiegani i rozkojarzeni. Ciągły stres nie pomaga w niczym.


A poza etui na klucze powstały jeszcze dwa woreczki na kości. Jeden dla mnie, a drugi dla koleżanki, z którą gram w Blades in the Dark. 





Skończyłem sweter dla Przyjaciółki (rok go robiłem prawie i niczego w życiu tyle nie prułem!), ale to jak już wręczę i może się uda od razu obfocić na ludziu.

Skończyłem też czapkę projektu Justyny Lorkowskiej Tied Knots i ona też musi poczekać na zdjęcia, bo chcę do niej jeszcze dorobić komin - to też będzie prezent. 

Ogólnie jest mi niefajnie, bo zwykle za gorąco. Na "Bazyliszku" byłem na prelekcji Anny Brzezińskiej i o tym napiszę jak skończę czytać kilka książek autorki. One wielkie i grubaśnie, więc to potrwa. 

Miłego!

L.

Monday, 7 July 2025

416 - jednak o książkach

Miało już nie być, ale będzie, bo tę książkę przeczytać powinien każdy dorosły człowiek. Niektórzy z Was mnie znają osobiście i wiedzą, że jestem trochę wieszczem zagłady.  Napiszę szczerze, kiedy miałem lat naście oglądałem Star Trek: The Next Generation i wierzyłem, że ludzkość może pokonać samą siebie.

Teraz już nie wierzę. 

Niektórzy z Was pamiętają lata 90-te i początek XXI wieku. Kiedyś podróż samochodem, latem, oznaczała zapaćkaną przednią szybę. Nie pamiętam, kiedy widziałem owady na szybie samochodu. Może w 2010? 

Od czasów młodości durnej i chmurnej przeczytałem wiele książek. Ostatnio nawet przypomniałem sobie "Neuromancera" i całą Trylogię Ciągu Gibsona. Przedtem jeszcze "Modyfikowany węgiel" (Altered Carbon) Morgana. Teraz z odrazą czytałem książkę Johna Brunnera "Ślepe stado"(The Sheep Look up).

Wydawnictwo MAG, tłumaczenie Wojciech M. Próchniewicz


Dlaczego z odrazą? Bo to nie jest S-F, to już się dzieje, dla Brunnera to była jedna z wizji przyszłości, dla nas to już rzeczywistość, choć jeszcze nie na taką skalę, jak opisana w powieści. 

 Ziemia umiera, to my ją zabijamy. Powietrze truje, w wodzie mikroplastik, fale upałów, susza. To już  się dzieje. 

Brunner opisał katastrofę ekologiczną w 1972 roku. Nie sądzę, że uda nam się powstrzymać zagładę planety, jesteśmy tak uwikłani w konsumpcjonizm i propagandę, że naprawdę nie widzę już ratunku. Choć Brunner widział. Przeczytajcie od początku do końca.

Zaznaczam, że jest to straszne doświadczenie, ale warto. 

Warto też przeczytać Gibsona i Morgana. 

L.

Thursday, 6 March 2025

415 - z wielu nitek

 Z bardzo wielu, bo to żółte to 3 nitki merynosa i 1 moheru, a to zielone to 2 nitki merynosa i zielona skarpetkówka (od Mani wszystko).

Się nie odzywam, bo nic nie robię w sumie (jedną parę mitenek mi się udało zrobić, ale nie ma fotek, bo poszły do Pawła w ramach prezentu urodzinowego), a jak zauważyłem to, co czytam nikogo nie interesuje, więc cisza ;-)




No to miłego
L.


Saturday, 30 November 2024

414 - fantastyczny kryminał

Nie pamiętam, czy zachwalałem "Redlum" Katarzyny Rupiewicz, ale to pierwsza rzecz jaka mnie rzuciła na kolana, absolutnie! Ten ork na okładce! Jeśli Wam się uda dopaść gdzieś "Redlum", to przeczytajcie lub przesłuchajcie KONIECZNIE!

Ale dziś nie o tym, a o "Pechowcu", który się był właśnie ukazał we wszystkich formatach. Na okładce kukurydze, kto zna, ten wie ;-)


Magiczny Śląsk - zmora, utopiec, Boruta i pewien bardzo stary mag, który zostaje uwikłany w kryminalną historię. 

Cokolwiek bym napisał, to zdradzę fabułę, więc napiszę tylko tyle - połknąłem w kilka godzin i chcę więcej! 

Katarzyno Rupiewicz, Autorko Ulubiona, proszę o więcej! Jak zawsze :-D 



Saturday, 23 November 2024

413 - Pola dawno zapomnianych bitew

Jeśli macie złudzenia co do ludzkości, że będzie lepiej, że człowiek dojrzeje, to koniecznie przeczytajcie książki Roberta J. Szmidta z tej właśnie serii. Nie będzie spoilerów.

Ludzkość podbiła część galaktyki, kolonie się zbuntowały (o tym jest seria z Bukowskim, w pierwszych pięciu książkach mamy tylko wzmianki o bitwach i pozostałościach po nich). Na Ziemi rządzi Rada, która traktuje ludzi, no cóż, jak bydło.


 Władze wszystkich instytucji, czy to obecnie rządzący, czy opozycja, zdają się być psychopatami, dla których liczy się wyłącznie władza i osobiste korzyści. 

Kiedy przypadkiem dochodzi do odkrycia obcej cywilizacji sytuacja staje się dramatyczna. Skazywanie nie tylko jednostek, ale całych planet na zagładę rządzącym przychodzi bardzo łatwo. 


Nasi protagoniści walczą nie tylko z obcymi, których celem wydaje się być całkowita zagłada ludzkości, ale i z systemem. Większość akcji dzieje się na statkach kosmicznych, w dalekiej przyszłości, ale uwierzcie mi, to jest doskonały opis kondycji ludzkości tu i teraz.

Zresztą, czy nie tym jest fantastyka? Zawsze opisuje tu i teraz, tyle że w innych dekoracjach.

Bohaterowie robią, co mogą, żeby uratować ludzkość, to jest wyniszczająca psychicznie walka z politykami o każda planetę, o każdego kolonistę. Czy to w ogóle się uda? Musicie przeczytać sami, bo nie odbiorę Wam tej przyjemności odkrywania kolejnych spisków i dokonywania niemożliwego z protagonistami. 

Robert J. Szmidt napisał, że to dzięki czytelnikom i fanom powstał tom piąty serii. Ja, po przeczytaniu nie wiem, czy lepiej by było zostawić nas w niewiedzy, czy wyjaśnić. Faktem jest, że po czwartym został mi niedosyt ;-)

Na zakończenie napiszę tylko, że już dawno nie zdarzyło mi się przeczytać książki w 1 wieczór i zacząć kolejną. A tu proszę, space opera zawładnęła moim życiem na prawie tydzień i szczerze? Niczego nie żałuję! :-D

Roberta J. Szmidta znam głównie jako tłumacza i zaprawdę, powiadam Wam, jaki on ma piękny styl! Uwielbiam dobre tłumaczenia, kocham tłumaczy, którzy swoją pracę wykonują z pasją, bo to widać w każdym zdaniu. Oczywiście wiem, że Robert J. Szmidt pisze fantastykę, nawet czytałem coś wcześniej, ale dopiero teraz nadarzyła się okazja, żeby "połknąć" tę kosmiczną serię. 

Powtórzę raz jeszcze: niczego nie żałuję i każdemu polecam.

Miłego

L.

Sunday, 17 November 2024

412 - ślimak

 Stefan.

Udało się w końcu przekazać prezent i się podobał 😊


Powstał już po covidzie, ponoć ma nieadekwatne kolory, ale czy musi? 😛

Nie wiem, skąd w Polakach potrzeba krytykowania wszystkiego i chęć znalezienia zawsze czegoś, do czego można się przyczepić. Jakoś nikt ze znanych mi ludzi spoza Polski nie ma potrzeby zgnojenia cudzych wysiłków, wszyscy się cieszą, że człowiek coś robi i wspierają w rozwoju, ale niemalże każda osoba wychowana w kraju nad Wisłą widzi potrzebę, żeby dowalić, bo tak... Nie rozumiem tego w ogóle. 



Miłego!

L.

Monday, 7 October 2024

411 - zielenina

 Całkiem spora, bo 180 x90 centymetrów. 



Zrobiona z tego zielonego moheru z jedwabiem:


oraz podwójnej nitki merynosa.

Jako drugi kolor ręcznie farbowana zielona skarpetkówka. wszystkie włóczki od Nataszy :-)

Bardzo fajnie wyszła.

Do kompletu mitsy:


Myślałem, że aparat mi przekłamuje tylko czerwienie, ale z zielonym też ma problem, jak widać. Kolory najbliżej na zdjęciu środkowym.

Miłego!

L.

Friday, 27 September 2024

410 - emotional support

Jak to w życiu bywa, jak masz za dużo zmartwień, to owo życie z przyjemnością kopnie cię w siedzenie i dołoży np. covid. Cały tydzień człowiek spędził w łóżku, najpierw nie mogąc spać (łeb bolał wściekle), potem śpiąc prawie dwie doby. Kiedy się nie spało, trzeba było odwracać uwagę  od bólu głowy, a że nie mam siły robić niczego, co wymaga skupienia i precyzji, to powstały zwierzaki. 

Pamiętacie może ten hype na Emotional Support Chicken? Bardzo fajna ta kura, ale nie mam takich ilości akrylu, zatem wykminiłem Teodora Jeża oraz Wydrę Zofię. Natchnieniem do Teodora była resztka włochatej włóczki, Zofię zaś natchnął Steve z In Otter News (uwielbiam, poszukajcie na fb!).

Teodor miał całkiem przyzwoitą sesję, bom w końcu dziś wylazł zakupy zrobić (już nie truję) i po drodze zgarnąłem to, co mi opadło pod blokiem, ale Zośka tak nie bardzo ;-)




Musiałem spytać wujka Gógla jak jeż wygląda od spodu ;-) Ma ogonek! Teodor ma również zeza, ale  uwielbiam go i uważam, że jest uroczy.

Zaś Zofia to kluska, ale jak się ją położy na człowieku, to człowiek natychmiast zaczyna głaskać :-D serio! 




Myślę o jeszcze jednym dzianym zwierzaku, ale na razie, wraz z covidem, znikła mi wena, więc pewnie do tematu wrócę, a póki co oddam się jeszcze rekonwalescencji.

Trzymajcie się  i nie dajcie się zarazić!

L.

Friday, 13 September 2024

409 - "Podziemia Veniss" Jeff VanderMeer

Podzielę się z Wami fantastyką, po raz kolejny. To nie jest łatwa książka, uprzedzam.


Ktoś polecał na yt i stwierdziłem, że poszukam w lokalnych bibliotekach. No przeczytałem w jeden wieczór, bo to właściwie bardziej dłuższa nowela niż powieść.

I nie jest to powieść lekka, łatwa i przyjemna, wręcz przeciwnie, ale poruszyła mnie bardzo. Futurystyczna wizja świata, po tym jak sztuczne inteligencje namieszały. Bardzo na czasie w sumie.

Też jestem pokoleniem, które oglądało pierwszego "Terminatora" i tamta wizja była bardzo smutna. Ale do niedawna SI nie była "w zasięgu". Teraz już jest. I owszem, nie mam problemu z postępem, mam problem z tym, że postęp tworzą ludzie, a ludzkość jest ogólnie taka se.  Zniszczyliśmy planetę, niszczymy wszystko, co popadnie. Czytanie o kolejnej wizji zniszczenia nie nastraja optymistycznie, a jednak jest miłość. Ta miłość daje nadzieję. 

Tu recenzja Anny Kańtoch [klik]. Ja napiszę tylko, że warto się zapoznać. 
 

Dobrego weekendu

L.

Thursday, 5 September 2024

408 - Czekoladowy brąz z turkusem

Otóż to nie tak, że nic nie robię. Robię, a potem leży, bo nie mam kiedy, albo jak sfocić. No ale dziś była szybka sesja, więc kilka udziergów wpadnie w kolejnych postach (chyba że naczytam się czegoś fajnego, to wtedy przerywnik będzie).



Fota w plenerze, więc bez Leopolda, Leopold na razie w odstawce, gdyż maluję ścianę i generalnie mam na chacie wielki nieporządek, a zanim stanie się porządek, to jeszcze chwila, albo i kilka chwil... Ta ściana wielkim wyzwaniem jest.

Czapa dwukolorowa, wzór z głowy, jak większość, brąz to prezent od Anullki, mam go jeszcze tyle, że na kamizelkę chyba wystarczy. Turkusik zaś to etrofil. Bardzo polecam, bo zacna wełna to jest i w cenie przyzwoitej. Robi się bardzo miło, trochę gryzie, ale pfff!


Do kupienia, jakby ktoś miał życzenie sobie, albo komuś, zrobić prezent :-)

Miłego!

L.

Saturday, 27 July 2024

407 - powrót do klasyki: Clifford D. Simak "Stacja pośrednia"

 Zmęczyły mnie te nowe autorki fantasy... Próbuję czytać jedną i ugh... no jakby wywalić całą otoczkę "romansu", to pewnie bym się zachwycił (przejmowanie glidii złodziejskich bardzo lubię ;-)), ale się nie zachwycam.

Za to szyję ostatnio (głównie ręcznie, bom powziął decyzję o naprawie wielu rzeczy, które inaczej bym wyrzucił, a tak posłużą jeszcze, a ponieważ nie umiem szyć i czytać, to słucham.

Clifford  D. Simak "Stacja pośrednia"


W 1964 roku książka zdobyła nagrodę Hugo. Ale nie o nagrodach bym tu chciał, ale o historii. Enoch Wallace staje się zawiadowcą stacji przesiadkowej dla osób spoza Ziemi. Enoch jest ciekawym świata, a może raczej światów, żyje bardzo prosto, przyjaźni się z głuchoniemą dziewczyną i listonoszem. 

Korzystając z wiedzy, którą posiadł, Enoch sporządził diagram, z którego jasno wynika, że Ziemia dąży do kolejnej wojny, tym razem atomowej. 

Nie chcę Wam psuć lektury, ale to naprawdę piękna opowieść.

Przeczytajcie, posłuchajcie, naprawdę warto!

Miłego!

L.

Sunday, 21 July 2024

406 - merynos z moherem

 W marcu chyba zaczynałem... Tak to się układa, że się nie układało, ale skończone, wysłane, są fotki ;-)

Kto bywa na insta, to tam się pojawiły obrazki nieco wcześniej, ale to raczej wyjątek.







Chusta, czapka - druty nr 5 podwójna nitka merynosa połączona z pojedynczym moherem.
A na dobry początek kolejnego tygodnia - kwiecie. 


Samego chłodnego poproszę, deszczem się nie zmartwię, ogólnie bardzo potrzebuje ochłody!

Miłego!

L.

Monday, 15 July 2024

405 - Wrota piekieł

 Metaforycznie - w pogodzie, ale tym razem nie będzie o upałach, bo klimatolodzy już wszystko w temacie napisali, nie ma sensu się powtarzać, a o książce Leigh Bardugo.

No ja chyba jestem stary i te stylistyczne zabiegi (yt mi zapodał agentów literackich, amerykańskich, co to radzą pisarzom różne rzeczy i wiem, że teraz taka moda jest) są nie dla mnie.

Ja również wiem, że to drugi tom, pierwszego nie było w mojej bibliotece, ale...


Jak to jest dziwnie napisane! Umordowałem się okrutnie. I tak, to jest YA, ale z morderstwami w tle, główna bohaterka ma nadnaturalne zdolności (widzi, słyszy i potrafi "zassać" w siebie duchy osób zmarłych). Brutalna rzeczywistość, narkotyki, zły świat, w którym główna bohaterka miała nieszczęście się znaleźć, przeszłość, która dogania. 

Ogólnie ciekawa historia, ale czytało mi się to koszmarnie. Nie wiem, może gdyby ta książka miała inną redakcję? No zdecydowanie nie dla mnie, ale motyw poszukiwania wejścia do piekła, by wydostać zeń kogoś bliskiego głównej bohaterce - bardzo dobrze rozwiązany. Świetna jest podróż po bibliotece Sterlinga, te wszystkie tropy historyczne i literackie, to chyba największy plus tej książki.  

No i okładka rewelacyjna! 

Tylko już cała reszta męcząca bardzo. Może ja się starzeję, ale jedna młoda osoba ma w sumie dość podobne spostrzeżenia jeśli chodzi o nowe powieści fantastyczne. Czas powtórzyć klasykę, zdaje się...





Dobrego tygodnia!

Niech nam będzie chłodniej nieco!

L.

P.S. Następny post będzie z dzianiną ;-) 

Sunday, 2 June 2024

404 - Django Wexler i opowieść o wojnie

 W mojej bibliotece było z tej serii wszystko, poza ostatnim tomem, to im dokupiłem i teraz jest jak trzeba.

Gdzieś przeczytałem, że to fantasy z muszkietami i trudno się nie zgodzić, bo jest i fantasy, są też muszkiety.  Dla mnie to przede wszystkim seria o wojsku i wojnie, kolonializmie oraz próbie wyrwania się spod opresji wszechwładnej religii. 

Co by nie pisać, czyta się błyskawicznie, intryg jest masa, a ponieważ mamy Pride Month, to i w sumie na rzeczy będzie napisać, że główna bohaterka, która udawała chłopaka żeby się dostać do wojska, woli zdecydowanie dziewczyny. 

Jest tam miłość, śmierć (bardzo dużo śmierci, jak to na wojnie) i wiele intryg. Ponieważ nie jestem dobry w reckach, to powklejam streszczenia z innych źródeł ;-)

Kapitan Marcus d’Ivoire, dowódca jednego z garnizonów cesarstwa vordonajskiego w koloniach, został przywódcą zdemoralizowanego oddziału, uparcie broniącego małej fortecy na skraju pustyni. Uciekająca przed przeszłością Winter Ihernglass zaciąga się do kolonialnej armii i zostaje awansowana. Losy obojga tych żołnierzy i wszystkich ich podkomendnych zależą od nowo przybyłego pułkownika Janusa bet Vhalnicha. Jednak lojalność Marcusa i Winter zostanie wystawiona na próbę, kiedy zaczną podejrzewać, że ambicje tajemniczego Janusa sięgają królestwa nieziemskich mocy, mogącego zmienić znany świat.




Każdy potrafi uknuć spisek albo wystrzelić kulę z zasadzki. W świecie muszkietów i magii jednak potrzeba czegoś więcej, by zasiąść na tronie.

Raesinia, córka umierającego króla Vordanu, ma po nim legalnie przejąć władzę w królestwie. Diuk Orlanko, minister informacji i szef tajnej policji, zna jednak mroczny sekret, którego ujawnienie byłoby dla niej katastrofą. W walce z będącym na usługach ciemności przeciwnikiem Raesinię wspomagają niezwykli sojusznicy - Janus bet Vhalnich, bohater wojenny wracający ze zwycięskiej kampanii w Khandarze, oraz jego wierni zastępcy: kapitan Marcus d'Ivore i porucznik Winter Ihernglass. I oni muszą się odwołać do magii, by kraj ostatecznie nie pogrążył się w chaosie. To jednak nie koniec zaciętej rozgrywki...


Trzeci tom cyklu KAMPANIE CIENIA, kontynuacja Tysiąca imion oraz Mrocznego tronu. Muszkiety i magia - eksplodująca lektura!

Po śmierci króla Vordan ogarnęła wojna. W stolicy rządzi fanatyk, który zdrajców widzi w każdym kącie. Nowa królowa nie po to jednak pomogła uwolnić swój kraj od jednego rodzaju tyranii, żeby wpadł w odmęty drugiej. Bieg wydarzeń odmienić ma lojalny żołnierz, Marcus D'Ivoire.

Gdy wszystkie mocarstwa kontynentu stają do wojny z Vordanem, tajemniczy i błyskotliwy generał Janus bet Vhalnich ukazuje Vordanajom drogę do zwycięstwa. Winter Ihernglass, awansowana na dowódcę pułku, odnalazła swoją kochankę i przyjaciół, lecz stanęła przed perspektywą poprowadzenia ich do krwawej bitwy.

A bronią nieprzyjaciela są nie tylko muszkiety i działa. Złowrodzy kapłani prastarego zakonu, dysponujący zakazaną magią, przeniknęli do Vordanu, aby powstrzymać Janusa wszelkimi sposobami...


Gdy cichnie huk dział i rozwiewa się bitewny dym, królestwo Vordanu otrzymuje propozycję zawarcia kruchego pokoju... Po klęskach zadanych im przez generała Janusa bet Vhalnicha nieprzyjacielskie mocarstwa zapraszają wszystkie strony konfliktu do negocjacji. Królowa Raesinia chce przywrócić pokój, lecz Janus twierdzi, że jakiekolwiek próby jego zawarcia z nieprzejednanym Kościołem Zaprzysiężenia Elizjum są skazane na niepowodzenie. Marcus d’Ivoire i Winter Ihernglass muszą zdecydować, któremu z tych przywódców pozostaną wierni – i jaką cenę mogą zapłacić za ostateczne zwycięstwo.



Bestia, prastary demon od tysiąca lat uwięziony w lochach miasta-twierdzy Elysium, została uwolniona i grasuje na dalekiej Północy. Opanowuje ludzkie umysły, rozprzestrzeniając się jak zaraza, a zebrana przez nią armia zniewolonych zagraża stolicy Vordanu, dowodzona przez największą zdobycz Bestii: legendarnego generała Janusa bet Vhalnicha.

Zmagając się ze skutkami długiej i ciężkiej kampanii, królowa Raesinia Orboan, Marcus d'Ivoire i Winter Ihernglass niebawem dowiadują się o zdradzie, której nigdy się nie spodziewali. Wieść spada jak grom z jasnego nieba: Janus ogłosił się prawowitym władcą Vordanu. Chaos ogarnia stolicę, gdy oficerowie i żołnierze są zmuszeni opowiedzieć się po stronie królowej lub Vhalnicha.

Raesinia musi utrzymać porządek w swoim kraju, ryzykując, że stanie się tym wszystkim, z czym walczyła. Marcus musi poprowadzić wojsko w pole przeciwko swojemu dawnemu dowódcy, człowiekowi uważanemu z niepokonanego stratega. A powracająca do zdrowia i opłakująca utraconą miłość Winter wie, że demon, którego nosi w sobie może być jedyną obroną przed niszczącą wszystko na swej drodze Bestią...


Następnym razem wrzucę jakiś udzierg, obiecuję ;-) 

Miłego!

L.


Sunday, 26 May 2024

403 - goła baba na okładce, a nawet na dwóch

 Okładki książek w Polsce to temat na doktorat i habilitację. Niektóre są niesamowicie dobre, inne... No cóż. Goła baba jest motywem starym jak świat. Człowiek miał nadzieję, że w 2016 roku goła baba na okładce nie będzie szczuć golizną, ale cóż, mamy 2024 i nadal gołe baby szczują. Żeby jeszcze sensownie, ale nie bardzo.


Ponieważ do biblioteki nie udaje mi się zwykle zdążyć, to odgrzebałem zapasy ebóków. No i mój stary czytnik ma wiele zalet, a jedną z nich jest ta, że sam z siebie nie pokazuje okładek ;-) trzeba się specjalnie przeklikać.


Andrzej W. Sawicki jest jednym z moich ulubionych pisarzy i przeczytałem co miałem, poza tą trylogią, więc stwierdziłem, no dobra, czas zaległe rzeczy ogarnąć.

"Kolce w kwiatach" to zbiór opowiadań. Nie lubię opowiadań. Może inaczej. Nie lubię zbiorów opowiadań. Ja muszę mieć dużo stron jednej historii, lubię się móc zaczytać, jak ćpun książkowy jestem, a opowiadania mnie zostawiają z niedosytem i głodem. Tu oczywiście też tak się stało.

Goła baba:


Ale do sedna - Polska, pod zaborem, carat ciśnie, szykuje się kolejne powstanie, ale to nie jest książka historyczna, choć wiele postaci historycznych się przewija, bo Andrzej W. Sawicki ma takie hobby, że siedzi w archiwaliach i robi zawsze świetny risercz (vide seria o Glinie - wciąż czekam na 3 tom! HALO!!!)

Tu sytuacja jest skomplikowana, bo pojawiły się "turbulencje", w niektórych miejscach rzeczywistość się wypaczyła.  

Nie będę zdradzać niczego, można znaleźć recki w sieci. Napiszę tylko, że gdybym nie miał części drugiej (i trzeciej), to bym się wnerwił niewąsko. 

"Nadzieja czerwona jak śnieg" - tu zaczyna się fantastyka awanturnicza, naprawdę dobra. Mamy bohaterów, którzy muszą dojść do ładu ze swoimi mocami, gdyż owszem, część populacji zmutowała i ma różne super moce. Pojawia się również Jemioła, naukowiec-rewolwerowiec, którego celem jest zbudowanie z owych mutantów spec-jednostki. 


Mamy bitwy, pościgi, ucieczki, knowania, nawet romanse! No wszystko! Tę część mam w papierze i nie ma na okładce gołej baby, co mnie bardzo uradowało ;-) 


"Furia błękitna jak ogień" - ostatnia część. Mamy szalone plany Jemioły, bunt, walkę wywiadów i mutanckich spec-grup po każdej ze stron. A także wyjaśnienie, czym tak naprawdę są turbulencje (genialny pomysł!).


No i oczywiście mamy kolejną gołą babę na okładce ;-)



Mam wielką prośbę  - wydajcie to wszystko jeszcze raz w papierze i z DOBRYMI okładkami.


Polecam bardzo serdecznie, bardzo warto!

W następnym wpisie będzie w końcu Django Wexler, obiecuję! ;-)

Miłego!

L.


Tuesday, 6 February 2024

402 - SZTOS!

 Serio! SZTOS! Kolega dziś wrzucił, więc się dzielę:


a TU jest blog Pani i mam nadzieję się na tę wystawę wybrać! O!

Monday, 15 January 2024

401 - czerwony merynos - odsłona pierwsza

 Miał człowiek nie kupować, ale to takie cudne było, że się nie powstrzymał ;-)

No i oto pierwszy udzierg z czerwonego merynosa, czapa taka. Czapa została sprezentowana i już grzeje Pawła (ponoć sprawdza się dobrze, co mnie niezmiernie cieszy!), poza tym ma też inną właściwość, ciężko się zgubić w tłumie ;-)




Foty dzięki uprzejmości Pawła, który zezwolił na publikację wizerunku.

Się coś tam robi, ale nie ma czym (ani kiedy) fotografować. 

Najlepszego!

L.