Showing posts with label lana grossa. Show all posts
Showing posts with label lana grossa. Show all posts

Sunday, 17 December 2017

222 - Się dzieje!

Żeby nie było, że się nic nie robi ;-) Się robi, ale nie bardzo można pokazać, bo wiadomo... prezenty.

Się też dzieje na innych frontach, bo się zepsuło kolano (a właściwie oba) i mam "jedną nóżkę bardziej" ;-) i teraz mnie czeka rajd po specjalistach wszelkiej maści (na wizytę u ortopedy wciąż czekam :-P )


Ale ale! Zima idzie, potrzeba zamotu dla mnie wielka powstała (wszystko, co człowiek miał, to rozdał, albo robił prezentowe) i trzeba było rozgrzebać pudło z włóczkami. A tam niespodzianka: 2,5 motka merynosa zakupionego 2 lata temu u nieocenionej Pani Krysi z Chorzowa ♥ (jak ktoś ma blisko, to polecam szczerze i serdecznie pasmanterię na Floriańskiej).


I się dzieje - za chwilę zacznę przerabiać ostatni motek i w końcu będzie mi ciepło w podgardle ;-)

Miłego samego ♥

Wednesday, 5 April 2017

201 - pasiak uszaty

Pasiak już dawno temu ukończony, wysłany i ponoć nawet pasuje ;-)
O, taki!
Model: Leopold ;-)




Materiały wykorzystane: Maxi (100% akryl z Inter Fox)


 oraz merynosek (Lana Grossa) - uwielbiam go!


Friday, 14 October 2016

186 - "wojskowy" pasiak

Skończony, uprany, przymierzony i...
sprzedany :-) (SOLD!) 

Użyte włóczki: Lana Grossa Kidlana (45% Superkid Mohair, 32% Merino extrafine, 23% Polyamid) oraz
Cotolino (68% Cotton, 32% Acrylic)

Miał być dla mnie, ale prawie mnie zamordował podczas produkcji: kłaczki to nie jest najlepszy przyjaciel alergika, a że moje schorzenie autoimmunologiczne daje w kość, zatem i alergie mi się nasiliły...

Pasiak ma rozmiar M/L i wygląda tak:



Zdjęć na razie tyle, bom na L4 i nie mam zaprzyjaźnionych manekinów w okolicy ;-)



Sunday, 12 July 2015

158 - merynos dla Anulli

Życie alergika jest upiorne - wszystko gryzie drapie i w ogóle jest błech, ale pomacawszy tę włóczkę od razu pomyślałam o mojej Kochanej Anulli! Nie będzie gryzło nic a nic!

Rzeczona włóczka to Lana Grossa Ottimo - 85% merynos, 15% poliamid. 



Robi się nie najlepiej, ale wysiłek się opłacił. Powstała półokrągła chusta, lekka i dość duża, pasiasta, bo przecież pasiaki rządzą ;-)



oraz, z reszty, taki beret:




Zużycie: 4 motki.

Dziękuję Pani ze sklepu odzieżowego, która użyczyła manekina do zdjęć  :-D


Jakość zdjęć wątpliwa, ale mój 11-letni fudżik postanowił zejść śmiertelnie, a nowy jest mi niedostępny. Zatem pokazuję to, co się udało jeszcze z fudżika wykrzesać.

Ogólnie jestem zadowolona, a najważniejsze, że Anulla jest zadowolona!

Dobrego tygodnia, Kochani!