Żeby nie było, że się nic nie robi ;-) Się robi, ale nie bardzo można pokazać, bo wiadomo... prezenty.
Się też dzieje na innych frontach, bo się zepsuło kolano (a właściwie oba) i mam "jedną nóżkę bardziej" ;-) i teraz mnie czeka rajd po specjalistach wszelkiej maści (na wizytę u ortopedy wciąż czekam :-P )
Ale ale! Zima idzie, potrzeba zamotu dla mnie wielka powstała (wszystko, co człowiek miał, to rozdał, albo robił prezentowe) i trzeba było rozgrzebać pudło z włóczkami. A tam niespodzianka: 2,5 motka merynosa zakupionego 2 lata temu u nieocenionej Pani Krysi z Chorzowa ♥ (jak ktoś ma blisko, to polecam szczerze i serdecznie pasmanterię na Floriańskiej).
I się dzieje - za chwilę zacznę przerabiać ostatni motek i w końcu będzie mi ciepło w podgardle ;-)
Miłego samego ♥










