Monday, 6 March 2017

198 - how to make? HaHaHat with ears (Jak zrobić? Uszata czapka)

Greetings my foreign viewers! I've noticed a lot of visits from all around the world (especially USA ;-)) and I decided to make a tutorial for HaHaHat with ears.

It's easy! You need yarn (not very thin for ears must not be floppy!), circular needles (half a size smaller than you would normally use for the yarn) - or the other option: two yarns with the size of the needles for thinner one.

You need to measure your head and cast on (and please it's better to cast on less than more in this case!) 
for thinner yarns I will cast like 80-88 stitches, for bulkier ones (and bigger needles: 66-72)

Witajcie moi zagraniczni oglądacze! Zauważył człowiek wielki ruch na łączach (szczególnie z USA ;-)) i zdecydował zrobić tutka do uszatki.

To proste! Potrzebujecie włóczki (nie za cienkiej, bo uszy muszą sterczeć, a nie opadać!), druty z żyłką (pół rozmiaru mniejsze niż faktycznie używacie do takiej włóczki) - albo opcja inna: dwie włóczki o podobnym rozmiarze, z drutami, których użylibyście do tej cieńszej.

Teraz trzeba nabrać oczka (i zawsze w tym wypadku lepiej mniej, niż więcej!)
dla cieńszych włóczek nabieram 80-88 oczek, dla grubszych (i grubszych drutów: 66-72).





This is my HaHaHat, I used two yarns - thin acrylic and viscose. It obviously is PINK and looks a bit small, but:
1. it cannot be bigger! It needs to sit on your head tightly and produce "ears"
so after you join the round and make a tube - please, measure your head (forehead just above your brows to the top and add 1-2 cm, or 0,5 to 2/3 inch.) Mostly it's ca. 18-20 cm for an adult. My model - Leopold has rather small head ;-)

To moja uszatka. Zrobiona z 2 różnych włóczek - akrylu i wiskozy. Oczywiście jest RÓŻOWA i wygląda na za małą, ale:
1. nie może być większa! Musi ciasno siedzieć na głowie i wyprodukować "uszy" zatem jak już połączycie robótkę i zrobicie tubę - proszę zmierzcie głowę (zaczynamy od czoła tuż nad brwiami aż do czubka, dodając 1-2 cm do uzyskanego pomiaru). Zwykle dla dorosłego człowieka to jakieś 18-20 cm. Mój model - Leopold ma raczej małą główkę ;-)



I use the hat itself - when I can grab the needles on the top of the head (with the hat on! - circular needles are a must! and much longer - preferably 80 cm long, I use magic loop method) when you can barely catch needles just to join them then you add one round and finish.


Ja do celów mierniczych używam samej czapki, jeśli wydaje mi się, że już, to zakładam na głowę i próbuję złapać druty na czubku głowy (druty z żyłką to mus, dłuższe niż normalnie do robienia na okrągło - zwykle około 80 cm, używam metody magic loop) jak się udaje złapać i nie ma za dużo ani za mało dzianiny, to dodajemy jedno okrążenie i zamykamy.

2. Now you are stitching the tube to get a rectangular shape.



And... done :-)

2. Należy teraz zszyć brzegi tak, by powstał prostokąt. I... zrobione!


Do not be afraid, if you still don't know something just ask in the comment! I will answer!

Nie bójcie się, jeśli coś jest niezrozumiałe, to pytajcie w komentarzach, zawsze odpowiem!



I made this poster:
Taki plakacik się zrobiło:
and will use it again this Wednesday on Women's Strike
so if you are in Warszawa, please join us! :-)

i się użyje ponownie w środę na Strajku Kobiet
więc jeśli jesteście w Warszawie, proszę dołączcie do nas!




Saturday, 25 February 2017

197 - teksaska lama aniluxu

Taka lama z akrylem mi się trafiła w cenie bardzo zacnej, a że były ostatnie 2 motki, to człowiek nie deliberował długo i wziął oba ;-) Ponieważ lama, w przeciwieństwie do merynosa, człowieka uczula nawet jak robi, to wziął w zamyśle na prezent. 
Prezent został dziś odebrany już w całości i mogę nawrzucać ;-)



A to już prezent w częściach dwóch -
część pierwsza to uszata czapa:




(Owłosienie Leopolda to mój superekstraprezent urodzinowy, który dotarł ciut później, ale i tak cieszy!)
 W bonusie mła wew prezencie - włala


Taka manga, proszPaństwa ;-)

A część druga to chuścidło:



Miłego wszystkiego ♥

Za chwilę tutek wielojęzyczny jak zrobić czapkę uszatą ;-) bo widzę zapotrzebowanie, zgapiane jest nie do końca poprawnie ;-)




Wednesday, 15 February 2017

196 - Meet the Artist - Jarek Kozłowski

Pewnie znacie, na pewno znacie! A jak nie znacie, to ja Wam dziś przedstawię niesamowitego człowieka, który nieustająco i nieodmiennie poprawia mi humor. Proszę Państwa oto Jarek Kozłowski!



 W jednym z wywiadów powiedziałeś, że masz wykształcenie polonistyczne. Jak polonista zostaje znanym rysownikiem satyrycznym?

Jak się zostaje znanym rysownikiem niestety nie wiem, ale tak, jestem po polonistyce na UMCS w Lublinie. Samym rysunkiem satyrycznym zainteresowałem się dość wcześnie i rysuję jakoś chyba od podstawówki. Debiutowałem w 2000 roku, w takich gazetkach z dowcipami. Później była dłuższa przerwa, gdzie jakoś szerzej zainteresowałem się komiksem. I chyba dopiero na studiach wróciłem do tego, pod koniec 2007 roku. To był dobry czas dla mnie, gdy w środowisku komiksowym wydawano jeszcze ziny komiksowe (dziś chyba trochę inaczej się do tego podchodzi) i moje pierwsze komiksy ukazały się w Maszinie, RRY, Hardkorporacji, czy Ziniolu. Do tego kolega ze studiów pisał wtedy dla lokalnej gazety i zaniósł moje rysunki do redakcji. Dzięki temu przez rok rysowałem dla lokalnej prasy. Na studiach byłem na specjalizacji redaktorsko-medialnej, więc ta wiedza pomaga w tworzeniu prac.



 Powiedz, jak pracujesz. Jakich narzędzi używasz? Czy od razu masz w głowie gotowy rysunek, a może - jak wyrobnikom słowa pisanego - zdarza Ci się siedzieć nad pustą kartką godzinami?

Jeśli chodzi o narzędzia, to lubię próbować nowych rzeczy, ale generalnie mam swój ulubiony zestaw, z którego korzystam. Rysuję tradycyjnymi metodami. I tak - papier taki do drukarki, szkic ołówkiem 2H, pierwszy plan cienkopis Sakura Pigma Graphic 1, dalsze plany cienkopisy Graph'it 05, 03. Literki - Graph'it 1, a kreskowanie to 003. Ramki brushpenami. I gumka chlebowa do wycierania szkicu. Czasem też zdarza się robić rysunki stalówkami i tuszem. Tabletu używam tylko do nałożenia jakichś rastrów czy płaskiego koloru. Z pomysłami bywa różnie - raczej mam gotowy pomysł i tylko siąść i go narysować. Nigdy nie siadam nad pustą kartką. Nic na siłę. Jeśli nie mam pomysłu, to nie urodzę go na zawołanie. Z niektórymi chodzę czasem od kilku dni do kilku tygodni, żeby się uleżał i sprawdzić, czy po tym czasie dalej jest dobry.



 Obraz wart tysiąca słów, to prawda. Większość z nas wychowała się na komiksach (moje pokolenie na Kajku i Kokoszu, Kleksie, Tytusie i Thorgalu) i ten afekt do komiksu gdzieś tam w nas wciąż drzemie. Opowiedz o swoich inspiracjach artystycznych.

Moimi pierwszymi komiksami była druga część "Ekspedycji" Polcha i "Tytus, Romek i A'Tomek księga XVII", ta o uczłowieczaniu przez muzykę. Miałem wtedy chyba 4 lata. Z dwa lata temu dostałem wydanie zbiorcze "Ekspedycji" i dalej robi wrażenie. Co do rysunków satyrycznych odpowiem standardowo, że wychowałem się na rysunkach i nie pamiętam co było pierwsze, pewnie prace Kobylińskiego i coś w lokalnej prasie. A przez lata inspirowałem się chyba każdym. A aktualne inspiracje - Raczkowski w jego najlepszym (dla mnie) okresie, czyli czasy "Przekroju" - tak 2005-2010 rok (późniejsze rysunki wyglądają tak, jakby mu się nie chciało rysować. Dopiero ostatnio chyba zaczął wracać do formy). Lubię rysowników, którzy rysują stalówkami, np. podobają mi się prace takiego rysownika New Yorkera Ed'a Steed'a. A poza satyrą, to uwielbiam prace Krzysztofa Gawronkiewicza (mój ulubiony komiks to "Mikropolis") i jeszcze Przemysław Truściński.



 Teraz zapytam przewrotnie: czy rysować każdy może? I co poradzisz początkującym?

Tak, rysować może każdy. A porady na początek - żeby dużo czytać, wyrabiać własne zdanie i pokazywać swoje rysunki komuś, żeby je ocenił i powiedział, czy żart jest dobry i zrozumiały. I żeby pamiętać, że odpowiada się za każdą kreskę i słowo. Jeśli ktoś chce się zajmować satyrą polityczną fajnie by było, gdyby sprawdzać wiarygodność źródeł, z których się korzysta. Na koniec trochę smutnej rzeczywistości - to ciężka branża, trzeba mieć dużo szczęścia, żeby gdziekolwiek się przebić, bo z reguły redakcje nie odpowiadają na mejle. Trzeba się uzbroić w cierpliwość i się nie zniechęcać.



 Żeby nie zadręczyć zajętego człowieka - ostatnie pytanie: jakie masz plany artystyczne?

Fajnie by było w końcu coś wydać, np. zin ze swoimi rysunkami. Póki co innych pomysłów nie mam.



 A może jest coś, co chciałbyś dodać od siebie?

Dziękuję tym, którzy lubią moje rysunki na facebooku i zapraszam tych, którzy jeszcze ich nie znają :D

Dziękuję za wywiad i mam nadzieję, że wszystkie plany uda się zrealizować - trzymam kciuki baaaaaaaardzo mocno!



A na deser moje pocztówki :-D dziś dobre światło, powietrze za to ZŁE! ;-)

oraz Blog Autora