Sunday, 15 September 2019

284 - idzie jesień

nareszcie chłodniej, ma padać od jutra ☺
Powoli wyciągam cieplejsze ciuchy (na razie do spania, bo im zimniej na zewnętrzu, tym cieplej się ubieram do snu).

Poza tym niewiele się dzieje dziewiarsko, gdyż matoły poszły do szkoły, jeden matoł znaczy, ten o! I nie mam czasu ani siły na nic. Znaczy z tym czasem nie tak źle, ale siły brak.

Nie będę się na razie chwalić co to za szkoła, bo nie mam pewności, że przez jeden semestr przebrnę, ale uczę się ciekawych rzeczy i mam w sobie determinację. Problem w tym, że sarka znowu kopie, więc jest słabo. 

Mam pokończonych kilka rzeczy, ale wrzucę to, co już wręczone w prezencie urodzinowym. Czyli takie oto skarpety z Phildara, konkretnie z tego tu.



Robiło się miodnie, bardzo polecam, świetna skarpetkowa!

A tymczasem wracam w bety, bo ledwo się ruszam, a Wam życzę cudnego wszystkiego!
L.

P.S. Skończyłem oglądać chińskie piękności i cierpię ;-)



Friday, 23 August 2019

283 - estońska mordęga ;-)

Kocham estońską wełnę miłością wielką i nieodwzajemnioną, gdyż żre mję do krwi i do kości. Ale udało się umordować, tak jak chciałem. 



Niestety nie na ludziu, gdyż ludzia brak, a te co są, w zdecydowanie innym rozmiarze niż sweter. Ale może się da upolować modelkę jakąś ;-)

Poszły 2 motki Kauni(chyba). Robione w poprzek, bo mi te paski nie pasowały w "normalnym" wyrobie. 2 prostokąty + 2 rękawy zszywane kitchenerem, ściągacz dorobiony na końcu. 

Ogólnie to jest bardzo piękny sweter i po moczeniu w odżywce nie powinien nikogo uszkadzać ;-)

Miłego weekendu i w ogóle wszystkiego cudnego ♥

L.

Sunday, 28 July 2019

282 - opaska i słów kilka o rzeczywistości, która strasznie brzydka...

Z kaptura został maleńki kłębuszek, a że nienawidzę maleńkich kłębuszków, to się przerobiło razem z białą włóczką wełniano-akrylową. 



Model: Leopold

Wczoraj byliśmy na demo, nie ma zdjęć. Siedzieliśmy w cieniu, ja ledwo żywy, gdyż zrobiło się wściekle gorąco. Mało ludzi, widać Warszawa ma w zadzie przemoc... Zresztą chyba rok temu pisałem o tym, że przemoc eskaluje, a nikt z tym nic nie robi.
Tydzień, może dwa temu, siedzę w autobusie linii 125. Na Wiatraku starszy pan pomaga wysiąść starszej pani, wiadomo, pani o lasce, to wszystko trwa, na to wpycha się jakiś na oko 35-letni spocony buc i jeszcze komentuje. Nikt nie zareagował, buc mości się na siedzeniu za mną i pyszczy. Powiedziałem tylko, że też będzie stary i schorowany...

Najpierw byli uchodźcy, teraz my - osoby nieheteronormatywne, potem będą emeryci i niepełnosprawni? Co się stało z ludźmi?

Miłego, mimo wszystko
L.