Friday, 2 January 2026

418 - Szczęścia!

 Bo jak jest szczęście, to reszta też jest. 


Trochę mnie nie było, ale powoli wracam. W 2026 pogoda mnie rozpieściła i mamy śnieg! Mam nadzieję, że dotrwa do moich urodzin, bo co to za urodziny bez śniegu? 


Dostałem fotki czapy, którą zrobiłem na prezent dla Kasi Rupiewicz. Leżały dość długo i kurzyły się na dysku, ale nie miałem siły nawet napisać trzech zdań. Ot, życie. Czasem trzeba odpuścić wszystko.




Wzór to Tied Knots od Justyny Lorkowskiej, za zupełnie darmo na ravelry


Jeszcze raz szczęścia! 

L.

Sunday, 3 August 2025

417 - małe przydasie

 Jakiś czas temu zobaczyłem klucze w drzwiach u sąsiadki z dołu. Zapukałem. Okazało się, że wisiały całą noc. Klucze luzem, cały wielki pęk, więc nie tylko do mieszkania. Gdyby ktoś zakosił, to byłoby źle i masa problemów. Postanowiłem więc zrobić sąsiadce etui, bo jak coś kolorowego dynda, to szanse na zauważenie dyndadełka wzrastają. A wiadomo, teraz wszyscy zabiegani i rozkojarzeni. Ciągły stres nie pomaga w niczym.


A poza etui na klucze powstały jeszcze dwa woreczki na kości. Jeden dla mnie, a drugi dla koleżanki, z którą gram w Blades in the Dark. 





Skończyłem sweter dla Przyjaciółki (rok go robiłem prawie i niczego w życiu tyle nie prułem!), ale to jak już wręczę i może się uda od razu obfocić na ludziu.

Skończyłem też czapkę projektu Justyny Lorkowskiej Tied Knots i ona też musi poczekać na zdjęcia, bo chcę do niej jeszcze dorobić komin - to też będzie prezent. 

Ogólnie jest mi niefajnie, bo zwykle za gorąco. Na "Bazyliszku" byłem na prelekcji Anny Brzezińskiej i o tym napiszę jak skończę czytać kilka książek autorki. One wielkie i grubaśnie, więc to potrwa. 

Miłego!

L.

Monday, 7 July 2025

416 - jednak o książkach

Miało już nie być, ale będzie, bo tę książkę przeczytać powinien każdy dorosły człowiek. Niektórzy z Was mnie znają osobiście i wiedzą, że jestem trochę wieszczem zagłady.  Napiszę szczerze, kiedy miałem lat naście oglądałem Star Trek: The Next Generation i wierzyłem, że ludzkość może pokonać samą siebie.

Teraz już nie wierzę. 

Niektórzy z Was pamiętają lata 90-te i początek XXI wieku. Kiedyś podróż samochodem, latem, oznaczała zapaćkaną przednią szybę. Nie pamiętam, kiedy widziałem owady na szybie samochodu. Może w 2010? 

Od czasów młodości durnej i chmurnej przeczytałem wiele książek. Ostatnio nawet przypomniałem sobie "Neuromancera" i całą Trylogię Ciągu Gibsona. Przedtem jeszcze "Modyfikowany węgiel" (Altered Carbon) Morgana. Teraz z odrazą czytałem książkę Johna Brunnera "Ślepe stado"(The Sheep Look up).

Wydawnictwo MAG, tłumaczenie Wojciech M. Próchniewicz


Dlaczego z odrazą? Bo to nie jest S-F, to już się dzieje, dla Brunnera to była jedna z wizji przyszłości, dla nas to już rzeczywistość, choć jeszcze nie na taką skalę, jak opisana w powieści. 

 Ziemia umiera, to my ją zabijamy. Powietrze truje, w wodzie mikroplastik, fale upałów, susza. To już  się dzieje. 

Brunner opisał katastrofę ekologiczną w 1972 roku. Nie sądzę, że uda nam się powstrzymać zagładę planety, jesteśmy tak uwikłani w konsumpcjonizm i propagandę, że naprawdę nie widzę już ratunku. Choć Brunner widział. Przeczytajcie od początku do końca.

Zaznaczam, że jest to straszne doświadczenie, ale warto. 

Warto też przeczytać Gibsona i Morgana. 

L.